Hulajnoga miejska nie tylko do miasta

11 czerwca 2015

W powszechnym przekonaniu hulajnoga to nieporadny pojazd wyłącznie do miasta, na płaskie chodniki i równe jak stół ścieżki rowerowe. Mega hulajnoga jest inna!

Często słyszę pytania, czy mega hulajnogą da się jeździć w terenie. Ponieważ jeden obraz mówi więcej niż 1000 słów, postanowiłem czarno na białym pokazać: DA SIĘ. I to jak!

Proszę bardzo, zjeżdżamy z asfaltu na drogę szutrową.

hulajnoga miejska w terenie - mega hulajnoga

Następnie wjeżdżamy na wąską ścieżkę leśną. Korzenie i nierówności nie przeszkadzają wcale. Są niższe niż betonowe krawężniki, więc jest nawet łatwiej. Prześwit 8 cm w zupełności wystarcza.

hulajnoga miejska w lesie - mega hualjnoga

I po 20 minutach szybkiej jazdy jesteśmy w Kierszku, po drugiej stronie Lasu Kabackiego. Odcinek ponad 6 km. Niemożliwe? A jednak. Dlaczego?

26 calowe koła doskonale radzą sobie na nierównościach i luźnej nawierzchni. Dzięki oponom o profilu 1,95 możemy zarówno gładko toczyć się po asfalcie, jak i sprawnie pokonywać nieutwardzone ścieżki. Nisko położony środek ciężkości sprawia, że hulajnoga sama się toczy.

Ponieważ w lesie hula się świetnie, nie kończymy przejażdżki i dokazujemy na piaszczystej górce.

hulajnoga miejska - mega hulajnoga

Mało? Nie ma sprawy, jedziemy na większą górkę, z której nawet na rowerze nie jest łatwo zjechać.

hulajnoga miejska - zjazd z górki

A zatem. Czy mega hulajnoga to hulajnoga wyłącznie miejska? Zdecydowanie nie. Bez obaw możemy wjeżdżać na leśne ścieżki, czy szutrowe alejki. Zjazd z góry też nie stanowi problemu – wręcz przeciwnie. To doskonała zabawa!

Stereotypy hulajnogi miejskiej przełamywał: Bartek


Komentarze

  • Mario

    Fajnie. Ja, facet pod 60, jeździłem hulajnogą 10 lat. Teraz przed emeryturą wyciągnąłem ją, ale to już historia. Ale: moja miała błotniki i fartuchy oraz stelaż na bagażnik rowerowy z klamrą na sprężynie, hamulec miała tylko na tył, ale ma lane koła na łożyskach, co w sześćdziesiątych latach ub. w. było hitem. Piszę „ma koła”, bo tylko one po kilkudziesięciu latach się ostały.
    Ale do rzeczy. Kolega ma dużą hulajnogę i pozwolił mi się przejechać – tego jak pływania się nie zapomina! I siodełko nie gniecie.